środa, 18 stycznia 2017

Brandy Pear Tart Yankee Candle

Hej :)

Powracam z cośrodowymi wpisami zapachowymi. Będzie głównie Yankee Candle, ale znajdzie się również miejsce dla innych firm, których mamy na rynku bardzo dużo. Dzisiaj zapraszam Was do zapoznania się z jednym z moich ostatnich ulubieńców - Brandy Pear Tart.

 

Brandy Pear Tart 
Każdy, kto przetestował w swoim życiu dziesiątki/setki zapachów wie, że po czasie mało co potrafi na prawdę zaskoczyć. Często odpalam nowe woski i liczę na to, że może tym razem spotka mnie coś niesamowitego i wyjątkowego, ale zazwyczaj kończy się na przyjemności bez większej ekscytacji. Inaczej było z woskiem Brandy Pear Tart. Na sucho zapach wydawał mi się spoko, ale nie spieszyło mi się z jego odpaleniem. To był błąd. Wosk jest właśnie tym, czego szukałam - coś nowego, innego, przyciągającego... Czuć w nim wyraźnie pieczoną gruszkę, która nabiera zupełnie innego wymiaru dzięki dodatkowi brandy. Zapach tworzą nuty owocowe, słodkie i wytrawne, które razem tworzą mieszankę, po którą z chęcią sięgałam. Bardzo żałuję, że nie kupiłam więcej sztuk, ponieważ wosk nie jest dostępny w PL. Polecam zdecydowanie jeżeli szukacie czegoś nowego i wyróżniającego się spośród szerokiego asortymentu YC.

Pozdrawiam :)

poniedziałek, 16 stycznia 2017

BIOLOVE - morelowe masełko do ust

Hej :)

Dzisiaj przychodzę do Was z wpisem na temat morelowego masełka do ust firmy BIOLOVE, które zakupiłam kilka miesięcy temu. Jest to produkt naturalny, czyli coś, co działa na mnie jak magnes od lat. Kosmetyki BIOLOVE dostępne są w warszawskich drogeriach Kontigo. To co najbardziej mi się spodobało, to fakt, że do każdego produktu znajdziemy tester, więc nie było problemu z wybraniem odpowiedniego zapachu, sprawdzeniem konsystencji produktu i tego jak zachowuje się na skórze. Skusiłam się na masełko do ust i balsam w sprayu. Dzisiaj będzie o tym pierwszym.


Masełko znajduję się w odkręcanym słoiczku, w którym niestety trzeba grzebać palcem, co zapewne dla antyfanów tej czynności już je dyskwalifikuje, ale ja nie mam z tym problemu, bo używam go tylko w domu. Ma konsystencje twardego, zbitego masła, które szybko rozpuszcza się pod wpływem ciepła. Na palec nabiera się niewielka ilość produktu, jednak po rozsmarowaniu na ustach okazuje się, że tak mała ilość w zupełności wystarcza, dzięki czemu jest baaardzo wydajne. Niby 15ml, a możemy się nim cieszyć naprawę długo. Na zdjęciu poniżej widać zużycie po ok. dwóch miesiącach. 


Jeżeli chodzi o działanie, to nie mam tak właściwie niczego do zarzucenia. Nawilża, wygładza i chroni usta, tworząc na nich delikatnie błyszczącą powłokę. Nie jest to mistrzowskie nawilżenie i nie wywoła efektu wow, ale sprawdza się znakomicie do codziennej pielęgnacji. Systematycznie stosowane chroni przed wysuszeniem. Innym atutem masła jest jego zapach, który co prawda nie jest do końca naturalny, ale i tak jest bardzo ładny i dosyć intensywny. Skład również na plus.


Jestem bardzo zadowolona z tego masełka i trochę żałuję, że nie kupiłam jeszcze kilku innych produktów tej firmy. W szczególności chodzi za mną peeling kawowy, który pachnie po prostu obłędnie! Borówkowy mus do ciała również kusił. 

Znacie produkty BIOLOVE? Polecacie w szczególności jakiś produkt?

Pozdrawiam :)





sobota, 14 stycznia 2017

Hity roku 2016

Hej :)

Kolejny rok za Nami, dlatego postanowiłam podzielić się z Wami moimi odkryciami i kosmetycznymi ulubieńcami. Znalazło się kilka produktów z pielęgnacji, wpadło też coś z kolorówki i jeden zapach, bez którego nie wyobrażam sobie życia! Wybrałam produkty, którym jestem wierna, kupiłam już kilka opakowań i wiem, że nie muszę szukać już niczego innego do testowania w tej kategorii. Sami najlepsi z najlepszych!


Numerem jeden wśród pokazanych przeze mnie produktów są perfumy Si Giorgio Armani. Dostałam je w prezencie i był to strzał w 10! Zapach bardzo do mnie pasuje, jest wyjątkowo zmysłowy, lekko słodki, mocny i trwały, ale w żadnym wypadku nie męczy, no i najważniejsze - ma to coś, co przyciąga i zniewala! Mój facet również nie może się im oprzeć ;) Uwielbiam!

Wśród hitów znalazły się również 2 produkty do pielęgnacji twarzy. Pierwszym z nich jest peeling do twarzy papaja i żeń-szeń firmy Orientana. Peeling bardzo fajnie radzi sobie ze złuszczaniem. Nie jest to mocny zdzierak, ale skóra po jego użyciu jest gładka, promienna i niepodrażniona. Zawsze miałam problemy ze znalezieniem peelingu, który upora się z moją oporną, tłustą cerą, a jemu się to udało. Dodatkowo pięknie pachnie papają i ma fajny skład. To już moje 4 opakowanie. Drugim produktem jest kremowy żel do mycia twarzy Hydrain3 firmy Dermedic. Jest to produkt mocno oczyszczający, który jest w stanie zmyć cały makijaż w jedną chwilę! Zawsze miałam problem ze zmywaniem tuszów L'Oreal i eyelinerów w żelu za pomocą zwykłych produktów do demakijażu, teraz już nie muszę się tym przejmować. Żel ten rozprawia się z nimi wyjątkowo skutecznie i bez wysiłku. Nie wiem, czy rzeczywiście nadawałby się do pielęgnacji cery bardzo suchej, bo jest mocno oczyszczający i nie nawilża zbyt wybitnie, ale u mnie sprawdza się rewelacyjnie. Dodatkowo jest niesamowicie wydajny.


Na pewno słyszałyście nie raz, że "kto wypróbował hybryd nie wróci już do zwykłych lakierów". Zdecydowanie zgadzam się z tym stwierdzeniem! Zawsze denerwowało mnie w lakierach to, że długo schną, łatwo zepsuć sobie manicure i często trzeba malować na nowo, bo nie wyglądają tak jak w pierwszy dzień po pomalowaniu. Z hybrydami te problemy nie istnieją! Trzeba co prawda poświęcić więcej czasu na ich zrobienie, ale po zakończeniu możemy robić wszystko i nie musimy się martwić, że w jakiś sposób lakier zostanie uszkodzony. Mamy zapewniony spokój na 2-3 tygodnie, potem trzeba zrobić nowe, ale tylko dlatego, że odrost nie wygląda estetycznie. No i ten piękny błysk! Aktualnie moim ulubionym kolorem jest Bright Lavender z Semilaca. Jeżeli chciałybyście zobaczyć, jak prezentuje się na paznokciach, to dajcie znać.

Na końcu zostały produkty do makijażu. Wśród nich znalazł się niezawodny tusz False Lash Wing L'Oreal, którym w szybki sposób można osiągnąć efekt mocno pogrubionych i wydłużonych rzęs oraz żel do brwi Wibo zapewniający, że moje brwi zaczynają istnieć, ale efekt jest bardzo naturalny, taki jak lubię.

Znacie któryś z tych produktów? Okryłyście ostatnio jakiś nowy hit kosmetyczny?

Pozdrawiam :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...