środa, 5 czerwca 2013

Nowe nabytki lakierowe i włosowe

Hej :)

  Robiłam ostatnio porządek w lakierach i jako, że coś odeszło, coś nowego musiało przyjść w ich miejsce. Teraz mam dylemat, którym najpierw pomalować paznokcie. Macie jakieś propozycje?



  Totalną niespodzianką były piaski Lovely dostępne w Rossmannie, bo myślałam, że jeszcze ich nie ma w sprzedaży. W niebieskim zakochałam się od pierwszego wejrzenia i wiedziałam, że  muszę go mieć. Tak samo było w przypadku Lovely Gloss Like Gel 427 i pachnącym My Secret Kiwi.


  Golden Rose Holiday 59 pokazywałam już na paznokciach <klik> i mimo, że kolor wręcz ubóstwiam, to jednak ma sporą wadę - bardzo szybko ściera się z końcówek. Mimo to na pewno będzie często gościł na moich paznokciach.


  Będąc w Naturze wpadły mi w oko odżywki Artiste. Pamiętam, że czytałam pochlebne recenzje wersji regenerującej, więc się na nią skusiłam, szczególnie, że moje włosy lubią proteiny. Wersji wzmacniającej nie znałam, patrząc na opinie mam przeczycie, że nic nie zdziała, ale jakby coś zawsze mogę podrasować ją jakimiś półproduktami.

Pozdrawiam :)

niedziela, 2 czerwca 2013

Mój pierwszy piasek - Golden Rose Holiday 59

Hej :)

  Blogosferą zawładnęły ostatnio tzw. piaski, które w przeciwieństwie do zeszłorocznego hitu, jakim były pękacze, od razu wpadły mi w oko :) Pękacza nie miałam żadnego, piaski chciałabym mieć wszystkie :D Na stoisku Golden Rose kolory były już dosyć przebrane, wybrałam dwa z brokatem - nr 51 i 59. Jako pierwszą nałożyłam czerwień o numerze 59.



  Zanim przystąpiłam do malowania nałożyłam bazę peel off z Essence, bo wizja zmywania tego cuda z paznokci wydawała się być przerażająca :P Maluje się nim dobrze, trochę ciężko manewrowało mi się pędzelkiem w okolicy skórek, ale tragedii nie ma. Po pierwszej warstwie byłam lekko przerażona, ponieważ okazała się być różowa, a ja tego koloru nie lubię i raczej nie skusiłabym się na noszenie go na paznokciach. Na szczęście przy drugiej warstwie otrzymałam ładną i satysfakcjonującą moje oczy czerwień, przełamaną setkami mieniącego się, złotego brokatu. Zdjęcia nie oddają dobrze koloru - jest to ciemna czerwień przełamana złotem.

   Lakier jest matowy, jednak brokat sprawia, że nie rzuca się to mocno w oczy. Szybko schnie i nie da się zrobić nim smug czy odciśnięć ;)






  W sztucznym świetle przecudownie lśni, dzięki czemu będzie idealny na imprezy.




  Przyznam szczerze, że trochę dziwnie czuję się z takim wykończeniem na paznokciach. Ciągle je macam i czuję, że powłoka jest bardzo szorstka i nierówna, przez co mam obawy, że będzie o wszystko haczyć. Na razie potestuję, jak się go nosi, a jeżeli wszystko będzie ok, to pewnie skuszę się na jeszcze jakiś kolorek, tym razem bez brokatu.


Pozdrawiam :)

sobota, 1 czerwca 2013

Odżywka godna uwagi - Isana do włosów suchych i zniszczonych

Hej :)

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję odżywki, do której podchodziłam dosyć obojętnie, a ostatecznie jestem z niej bardzo zadowolona i w ostatnim czasie namiętnie jej używam. Mowa o nawilżającej odżywce Isana do włosów suchych i zniszczonych.



Co obiecuje producent? 



Skład
 


Konsystencja i zapach
Odżywka jest bardzo gęsta, nie spływa przez palce, za co ogromny plus, jednak ciężko wydobywa się ją przez to z opakowania. Trzeba trochę siły przy jej dozowaniu, dlatego polecam wycisnąć sobie od razu większą ilość. Bardzo przyjemnie rozprowadza się na włosach. Zapach jest bardzo ciężki do zdefiniowania, ja nie umiem go określić. Nie jest to ładny aromat, ale brzydki też nie jest. Na włosach po wysuszeniu w ogóle go nie czuć. 


Działanie  
Czytając blogi natknęłam się na skrajne opinie o tej odżywce, wydaje mi się, że przeważały nawet negatywne oceny. Wiem, że wiele dziewczyn porównuje ją z wycofaną odżywką wygładzającą z olejkiem babassu, ja jednak działania tamtej wersji nie pamiętam i nie oczekuję, że ją zastąpi, lecz oceniam jako produkt do zupełnie innych zadań.


Isana z bawełną i aloesem na moich włosach daje efekt, którego oczekuję od dobrej odżywki- dba o nie, nie wpływając przy tym na wzmożenie przetłuszczania. Włosy po jej użyciu są nawilżone, a mimo to zachowują puszystość. Na prawdę mam wrażenie, że mam ich więcej na głowie, nie są ani trochę obciążone. To co najbardziej mnie w niej zaskoczyło to fakt, że mimo okropnej wilgoci nie skończyłam z sianem na głowie, co w moim przypadku jest dosyć łatwe do osiągnięcia. Dodatkowo nadaje włosom lekki blask. Nie będę ściemniać, że odżywka spektakularnie nawilża, bo to tylko odżywka, od tego są maski. U mnie się sprawdza, lecz dla włosów bardzo zniszczonych może okazać się za słaba, jednak uważam, że za tak niską cenę warto samemu przetestować i ocenić jej działanie.


Podsumowując: dobra, tania odżywka, po którą bardzo często sięgam i na pewno jeszcze nie raz ją kupię. 


Dostępność i cena 
Można ją nabyć w Rossmannie w promocyjnej cenie 3,99zł, lub w cenie regularnej za 5,99zł. 
Pojemność: 300ml.



Pozdrawiam :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...