wtorek, 25 marca 2014

Tani i bardzo dobry balsam do ciała Melisa (Uroda)

Hej :)

Dzięki firmie Uroda Polska mam możliwość zapoznania się bliżej z jak się okazało dobrymi i tanimi polskimi kosmetykami. Serię Melisa do tej pory znałam tylko z toniku, który miałam kilka lat temu, jeszcze w starej wersji. Tonik bardzo przypadł mi do gust, dlatego chętnie przetestowałam inne produkty. Zacznę od przedstawienia Wam balsamu do ciała :)


 Obietnice producenta
"Działanie: silnie nawilża, lekko ujędrnia.
Składniki aktywne:
Wyciąg z melisy regeneruje, łagodzi, uspokaja i odświeża. Chroni przed działaniem wolnych rodników i promieni słonecznych. Wyciąg z zielonej herbaty spowalnia efekt starzenia się skóry, pobudza jej mikrokrążenie, uelastycznia. Chroni przed wolnymi rodnikami. Olej z orzechów makadamia zawiera minerały, takie jak: potas, fosfor, wapń oraz witaminy B1 i B2. Doskonale nawilża, wygładza i działa przeciwstarzeniowo, pielęgnuje skórę suchą i wrażliwą.
Sorbitol wiąże wodę w przestrzeniach międzykomórkowych, skutecznie nawilża, wygładza, poprawia elastyczność i regeneruje przesuszoną skórę.
Prowitamina B5 działa leczniczo i łagodząco na podrażnioną skórę, wygładza i poprawia jej koloryt.
Alantoina regeneruje uszkodzony naskórek, łagodzi, nawilża, wygładza i zmiękcza skórę" źródło

Skład


Moja opinia
To, co pierwsze spodobało mi się w tym balsamie, to opakowanie z pompką, dzięki której bardzo przyjemnie i łatwo dozuje się produkt. Dzięki temu udogodnieniu często korzystałam z tego balsamu jako kremu do rąk. Jeżeli chodzi o działanie na skórę, to bardzo, ale to bardzo miło mnie to smarowidło zaskoczyło, bo mimo lekkiej konsystencji i bardzo szybkiego wchłaniania, na prawdę nawilża skórę. Z tego powodu uwielbiam używać go po porannym prysznicu, gdy mogę szybko się nim wysmarować i nie muszę martwić się, że pozostawi plamy na ubraniach lub nieprzyjemną, tłustą warstwę. Pomimo zawartości parafiny na drugim miejscu w składzie nie czuć, że balsam ją zawiera.

Zapach jest bardzo przyjemny i typowy dla tej serii. Balsam pachnie świeżo i ziołowo, mocno wyczuwalna jest tytułowa melisa. Bardzo fajnie działa o poranku, lekko pobudza i dobrze nastraja na resztę dnia.

Jedyne, co jestem w stanie mu zarzucić to fakt, że szybko się kończy, ale patrząc na cenę (8zł) nie jest to jakaś ogromna wada ;)


Podsumowując myślę, że jest to bardzo dobry, polski produkt, po który warto sięgnąć. Szczególnie przyjemnie będzie się go stosowało w cieplejsze dni :)

Znacie ten balsam? 

Pozdrawiam :)

niedziela, 23 marca 2014

Może kosteczkę? Wosk WoodWick Bakery Cupcake

Hej :)

Woski WoodWick to nowość na polskim rynku. To co odróżnia je od innych produktów tego typu, to łatwość obsługi. Wosk przypomina pasek czekolady z 4-ma kostkami. Wystarczy odłamać jedną kosteczkę i możemy cieszyć się 2,5h pięknego zapachu. Zero kruszenia się, czy problemów z odłamaniem kawałka. Roztapia się też szybko w kominku. Oczywiście wyróżniają je również zapachy! Są śliczne, wyjątkowe i intrygujące... Od razu przypadły mi do gustu.




Bakery Cupcake
 "słodka uczta - wilgotne żółte ciasto ozdobione maślanym kremem."

 O matko, co za słodycz! Ten zapach to tona, cukru, lukru i przyjemności… Kocham słodkie aromaty, to moje ulubione klimaty zapachowe! Zapach mimo ogromnej słodyczy nie jest mdlący, chociaż kogoś pewnie mógłby zwalić z nóg ;) Czuć w nim przepyszne ciasto, dużo wanilii, gdzieś w tle wyczuwam też delikatną nutę cytryny. Dzięki temu zapachowi zakochałam się w tej firmie i bez wahania sięgnęłam po inne zapachy!   



Znacie te woski? Polecacie jakiś zapach?

Pozdrawiam :)

wtorek, 18 marca 2014

Kringle Candle: Blueberry i Freestone Peach

Hej :)

Moja przygoda z Kringle Candle rozpoczęła się małym rozczarowaniem. Pierwsze zapachy, z którymi miałam do czynienia, nie porwały mnie, za tą ceną nie zachęcały również do dalszego poznawania firmy. Od niedawna mam do nich dostęp stacjonarny i zagłębiając się w zapachy zakochałam się w dwóch wersjach owocowych.



Freestone Peach
Co tu dużo mówić – przecudowna brzoskwinka! Brakowało mi bardzo takiego zapachu! Po zapaleniu w całym mieszkaniu unosi się aromat dojrzałych i soczystych owoców, niesamowicie przyjemny. Zapach nie jest wariacją na temat brzoskwini, a wydobyciem tego, co w niej najpiękniejsze. Polecam zapoznać się z tym zapachem :) Dodam jeszcze, że pachnie długo i przez kilka zapaleń nie traci na intensywności. Jeden z moich ulubionych wosków :)


Blueberry
Jagoda również nie jest abstrakcyjnym zapachem, a przyjemną nutą czystego owocu. Może lekko gdzieś w tle przebija nienaturalność, ale mimo to zapach jest miły dla nosa. Niestety ma jedną wadę – dosyć szybko traci na intensywności, często przy drugim zapaleniu już prawie go nie czuć. Mimo to lubię go, bo nigdzie nie znalazłam wosku o naturalnym, jagodowym aromacie, a te owoce uwielbiam :)

Pozdrawiam :)
 

 

niedziela, 16 marca 2014

Kilka nowości :)

Hej :)

Nie szaleję ostatnio z zakupami, w sumie może to i lepiej, bo to co mam się samo nie zużyje ;) Nie mam też w sumie czasu, siły ani ochoty na zakupy. Marzę o tym, żeby pójść już do pracy i mieć czas wolny dla siebie, a nie tak jak teraz pochłania mi go uczelnia... Dobra, już nie marudzę i przechodzę do przyjemniejszej części :P


Skusiłam się w końcu na wykorzystanie kodu KROK1 w Yves Rocher. W sumie firma nie należy do moich ulubionych, dlatego postanowiłam, że kolejne zakupy zrobię, gdy dodawany gratis na prawdę mi się spodoba. Widząc w gratisie perfumy od razu wiedziałam, że ta chwila właśnie nadeszła ;) Za 39,7zł dostałam żel waniliowy pod prysznic (uwielbiam mleczko z tej serii), szampon wygładzający (mój pewniak), regenerującą odżywkę do włosów i jako gratis: perfumy, krem Elixir i darmową wysyłkę. Myślę, że się opłacało ;)



Jako że przepięknych zapachów nigdy za wiele wybrałam się wczoraj do Mydlarni i wyszłam z kilkoma nowymi woskami. WoodWick to moja nowa miłość, jak dla mnie dorównują YC, chociaż znacznie się od nich różnią. Z Kringle większość zapachów nie przypadła mi do gustu, dlatego cieszę się, że mam okazję do stacjonarnego ich zakupu - na zakup w ciemno na pewno bym się już nie skusiła ;)


Tutaj jeszcze drobny upominek z okazji dnia kobiet :)

To by było na tyle, jak mówiłam bez szaleństw ;)

Pozdrawiam :)

sobota, 15 marca 2014

Owocowo z Yankee Candle: Bahama Breeze i Waikiki Melon

Hej :)

Dzisiaj kolejna porcja wosków od Yankee Candle. Tym razem zapachy owocowe.


Bahama Breeze
Zapach, który ma Nas przenieść na tropikalną wyspę, pozwolić poczuć w zaciszu domowym egzotyczne klimaty i zrelaksować. Przyznam szczerze, że jest on nietypowy i oryginalny, bardzo rześki i owocowy. Czuć w nim ananasa, grapefruita i coś ciężkiego do zdefiniowania, co nadaje mu wyjątkowości. Wosk pachnie mocno, ale nie jest duszący, zapach w mieszkaniu unosi się długo. Rzeczywiście można się przy nim zrelaksować i pomarzyć o piaszczystej plaży, rozgrzanej słońcem i drinku z palemką i kawałkiem ananasa. Wypaliłam już cały wosk i na pewno do niego wrócę.  
 

Waikiki Melon
Zimą mocno ciągnęło mnie do słodkich zapachów,  a ostatnio przerzuciłam się na owocowe klimaty. Waikiki Melon to zapach „soczystych melonów muśniętych słodką pomarańczą”.  Jak najbardziej zgadzam się, że czuć w nim melony, pomarańczy nie wyczuwam. Zapach przyjemny, ale bez szału. Na pewno jest miłą odmianą od wszystkich kosmetykach ze sztucznymi, melonowymi nutami zapachowymi ;)

Pozdrawiam :)