niedziela, 31 sierpnia 2014

Nawilżający balsam do włosów z organicznym masłem mango Planeta Organica

Hej :)

Planeta Organica to mój nowy, włosowy hit. Wszystkie ich produkty, które do tej pory używałam, okazały się strzałem w dziesiątkę. Dzisiaj przedstawię Wam balsam do włosów Planeta Organica z masłem mango, którego zawartość wynosi 12%.


"Balsam dzięki zawartości 12% organicznego masła z owoców mango odżywia i wzmacnia włosy, tworzy harmonijną kombinację witamin, minerałów i kwasów tłuszczowych która pozwala chronić, regenerować zniszczoną strukturę włosów oraz zapobiegać powstawaniu nowych uszkodzeń. Tamaryndowiec wchodzący w skład balsamu ma właściwości przeciwzapalne, zapobiega pojawieniu się łupieżu oraz kruchości włosów.
Balsam chroni włosy przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, wygładza łuski i ułatwia rozczesywanie włosów. Po kilku aplikacjach włosy odzyskają blask, zdrowy wygląd i jedwabistość." źródło


Opakowanie jest bardzo ładne i takie inne, ale niezwykle niepraktyczne. Ciężko wydobyć z niego odżywkę, bo ścianki są dosyć twarde. Ja mimo wszystko jakoś ten fakt przebolałam, bo wiedziałam, że warto się troszkę pomęczyć z wydobyciem tak dobrego produktu :)


Odżywka ma gęstą, jak dla mnie idealną konsystencję, która bardzo dobrze rozprowadza się na włosach. Już podczas spłukiwania czuję, że coś zdziałała. Po wysuszeniu włosy są nawilżone, wygładzone, miękkie i puszyste, a z każdym użyciem wyglądały o niebo lepiej. Ta odżywka razem z szamponem tybetańskim pomogła mi zwalczyć okropny przesusz po farbowaniu i jestem jej za to niezwykle wdzięczna. Zapomniałabym wspomnieć o jej największym atucie, czyli o pięknym zapachu naturalnego mango. Uwielbiam go :)


Cena: 13,90zł.
Pojemność: 250ml.

Na pewno chętnie powrócę kiedyś do tej odżywki, teraz na jej miejsce wstąpił balsam marokański, który również bardzo przypadł mi do gustu.

Używacie rosyjskich kosmetyków? Które z nich okazały się Waszym hitem?

Pozdrawiam :)

sobota, 30 sierpnia 2014

Żele pod prysznic Alverde: manarynka z wanilią i oliwka z aloesem

Hej :)

Zawsze skupiałam uwagę na żelach Balea, ale ciekawość nie pozwoliła mi nie zapoznać się z asortymentem pod prysznic innej marki dostępnej w DM. Tak w moje ręce wpadły dwa żele Alverde: wanilia z mandarynką i oliwka z aloesem.


Po zużyciu obu żeli mogę śmiało stwierdzić, że nie różnią się one niczym oprócz zapachu i składu, więc jak polubiłyście któryś z tej dwójki, to drugi zapewne przypadnie Wam również do gustu. Posiadają one typowo żelową konsystencję i są przezroczyste. Jeżeli chodzi o zapach, to wygrywa dla mnie wanilia z mandarynką. Zapach jest piękny i mocno kojarzy mi się ze świętami. Oliwka z aloesem pachnie nietypowo, ale zapach jest przyjemny.



Żele pienią się średnio, dobrze myją, nie pachną alkoholem jak dostępna u Nas Alterra, ale zostawiają po umyciu nieprzyjemną suchość. Moja skóra po ich użyciu wręcz wołała o nawilżenie. To niestety je dla mnie przekreśliło, bo bardzo nie lubię tego uczucia.

Używałyście żeli Alverde?

Pozdrawiam :)

wtorek, 26 sierpnia 2014

Yankee Candle: Hazelnut Coffee i Spiced Orange

Hej :)

Na dworze szaro, buro i ponuro, dlatego przyszła pora na kolejną porcję wosków od Yankee Candle :D


Hazelnut Coffee
Jest  to jeden z zapachów, na który bardzo się nakręciłam. Wierzyłam, że YC może zaspokoić moją chcicę na kawowy aromat, bo co jak co, ale zapachy potrafią stworzyć piękne. Orzechowa kawa wydawała się propozycją wręcz idealną, jednak ostatecznie zapach mnie zawiódł. To nie to, czego oczekiwałam. Jest przyjemny, ale czegoś mu brakuje. Na razie moim kawowym hitem pozostaje żel pod prysznic Yves Rocher i mam nadzieję, że kiedyś znajdę idealny wosk o przepięknym aromacie naturalnej kawy.


Spiced Orange
Ten wosk najlepiej dozować sobie w małych kawałkach, bo ma ogromną moc! Pachnie bardzo intensywnie, ale i niezwykle przyjemnie. Nie wiem czemu znalazł się w sierpniowych zapachach miesiąca, bo dla mnie to aromat idealny na zimowe dni, gdy za oknem pada śnieg, a my się wygrzewamy pod kocykiem.  Zapach to energetyczna pomarańcza przygaszona imbirem i goździkami. Może opis nie brzmi jakoś super, ale ta kompozycja jest naprawdę godna uwagi! Osobom, które źle znoszą mocne zapachy zdecydownie go odradzam! Ja się z nim bardzo polubiłam :)

Pozdrawiam :)


niedziela, 24 sierpnia 2014

Ekspresowa odżywka regeneracyjna bez spłukiwania Gliss Kur Oil Nutritive

Hej :)

Dwufazowa odżywka bez spłukiwania to produkt obowiązkowy dla każdego, kto boryka się z problemem splątanych włosów po umyciu. Lekkie spryskanie mgiełką potrafi Nam uratować w takiej sytuacji życie. Ja zawsze mam taki produkt pod ręką i bardzo często po niego sięgam. Dzisiaj przedstawię Wam ekspresową odżywkę regeneracyją bez spłukiwania z 7 olejkami i płynną keratyną Gliss Kur


"Natychmiast ułatwione rozczesywanie i zapobieganie rozdwajaniu końcówek.
Odżywka natychmiast ułatwia rozczesywanie dłuższych, skłonnych do rozdwajania włosów. Wygładza powierzchnię włosów i redukuje rozdwajanie końcówek aż do 85%.
Wyjątkowa formuła, zapobiegająca rozdwajaniu się końcówek włosów, zawiera 7 regenerujących olejków odżywczych. Chroni włosy po same końce i zapewnia im zdrowy połysk. Formuła z kompleksem płynnej keratyny precyzyjnie regeneruje uszkodzenia włosów oraz wypełnia pęknięcia na ich powierzchni.
" źródło


W składzie już od 4-go miejsca znajdziemy tytułowe olejki, a wśród nich olej arganowy, makadamia, oliwa z oliwek, olej migdałowy, olej z pestek moreli, olej z owoców drzewa marula, olej sezamowy. Zaraz za nimi znajduje się panthenol, keratyna i hydrolizat protein pszennych. Nie zabrakło też silikonów, ale to dobrze, bo mają one za zadanie chronić Nasze włosy. Tym składem produkt sprawił, że od razu chciałam go wypróbować.


Z działania jestem bardzo zadowolona, bo z rozplątywaniem radzi sobie bardzo dobrze, a to jest główna rzecz, której oczekuję od tego typu produktów. Kilka psiknięć i po kłopocie :) Nie potrafię ocenić, czy na prawdę zmniejsza ilość rozdwojonych końcówek, bo moje włosy nie mają do tego zbytniej tendencji, ale patrząc na skład, jestem w stanie uwierzyć, że może wpłynąć pozytywnie na ich stan. Dzięki ułatwionemu rozczesywaniu mniej włosów się łamie i wypada. Zazwyczaj używam jej na wilgotne włosy po umyciu, ale lubię też nakładać ją na sucho, gdy mam na głowie siano, bo ładnie je wygładza i nadaje blasku. Zapach ma bardzo przyjemny.

Używam tej odżywki już pół roku i dopiero teraz dobija do dna, także wydajność ma ogromną. Bardzo polubiłam tę wersję Gliss Kura i chętnie do niej wrócę.

Używacie dwufazowych odżywek bez spłukiwania?

Pozdrawiam :)

sobota, 23 sierpnia 2014

Argan Oil masło do bardzo suchej skóry Cece of Sweden

Hej :)

W sierpniowej pielęgnacji ciała króluje u mnie olej arganowy. Najpierw używałam masła TBS, następnie przerzuciłam się na masło z olejem arganowym do skóry bardzo suchej firmy Cece of Sweden.


"Masło do ciała z olejkiem arganowym to odżywcza formuła specjalnie przygotowana do skóry bardzo suchej. Bogata w witaminę E oraz kwasy Omega 3+6+9 głęboko i długotrwale nawilża, regeneruje i wzmacnia skórę. Pomaga odbudować hydrolipidową barierę naskórka chroniąc skórę przed wysuszeniem. Dzięki dużej ilości antyoksydantów zawartych w olejku arganowym działa przeciwstarzeniowo." źródło


Masło ma idealną konsystencję, treściwą i gęstą. Pomimo bogatego składu bezproblemowo rozprowadza się na skórze oraz błyskawicznie się wchłania. Zapach jest delikatny i bardzo przyjemny, czuć go tylko z bliska. Myślę, że każdemu przypadnie do gustu, bo nie ma w nim niczego drażniącego. 


W składzie już na 4. miejscu znajduje się olej arganowy, czyli w końcu mamy produkt, w którym złoto Maroka nie znajduje się tuż przed zapachem. Za to ogromny plus. Zaraz za nim znajduje się masło Shea, trochę dalej mocznik, lipidy mleczne, olej ze słodkich migdałów i panthenol. W maśle znajduje się też parafina i parabeny. Parafina nie jest wyczuwalna, na skórze nie pozostaje nieprzyjemna warstwa po jego nałożeniu.

Jeżeli chodzi o działanie, to pod tym względem jestem zachwycona. Nawilża i przynosi ulgę skórze na długo, a nakładam je cienką warstwą, bo więcej mi nie potrzeba. Po użyciu skóra jest gładka, odżywiona i aksamitna, aż chce się jej dotykać. Wydajność jest bardzo dobra, a używam go też często jako kremu do rąk i stóp.

Podsumowując jest to jedno z najlepszych maseł do ciała, jakie miałam do tej pory okazję używać. Nie pamiętam dokładnie jego ceny, ale coś ok. 30-40zł za 250ml, dlatego warto poczekać na promocję, jednak za to działanie i wydajność opłaca się zapłacić trochę więcej ;)

Pozdrawiam :)

piątek, 22 sierpnia 2014

Yankee Candle: Amber Moon i Honey Glow

Hej :)

Z jesiennych nowości Yankee Candle nie paliłam tylko Ginger Dusk, inne zapachy już dobrze poznałam. Dzisiaj przedstawię Wam dwa zapachy, które jako pierwsze wylądowały w moim kominku.


Amber Moon
Nie mogłam się zdecydować, który zapach z nowej kolekcji Q3 odpalić jako pierwszy, więc poprosiłam o pomoc kolegę. Wybrał zdecydowanie Amber Moon. Wrzuciłam kawałek do kominka i na chwilę zapomniałam o wosku, skupiając się na rozmowie, aż nagle dopadła mnie ta cudowna, przepiękna woń… Od razu nie mogłam skupić się na niczym innym. AM pachnie jak bursztyn rozgrzany słońcem z lekką nutą słodyczy lub jak ekskluzywne perfumy. Mam ochotę upajać się tym zapachem bez końca… Trafia on do moich ulubieńców i chętnie przygarnęłabym dużą święcę, o ile pachnie tak samo pięknie jak wosk.


Honey Glow
Honey Glow zaliczyłabym do tej samej kategorii co Amber Moon, czyli do ciepłych, perfumeryjnych zapachów. W porównaniu do AM zapach jest bardziej męski i delikatniejszy. Na dużych powierzchniach może nie dawać pożądanej intensywności. Zapach to mieszanka miodu i wody kolońskiej. Ja wyczuwam bardziej tę drugą. Brakuje mi w tym wosku mocy i przeważające męskie nuty nie do końca trafiają w mój gust. 

Pozdrawiam :)
 

piątek, 15 sierpnia 2014

Zapraszam na ROZDANIE :)

Hej :)

Dzisiaj przygotowałam dla Was małą zabawę, w której do zgarnięcia jest kilka kosmetyków. Chciałam Wam w ten sposób podziękować za to, że jesteście ze mną i czytacie mojego bloga, a ilość obserwatorów przekroczyła już 250. Jakby nie patrzeć jest to 1/4 z tysiąca, czyli sporo. Dziękuję :)

Oto co można zgarnąć:


  1. Green Pharmacy, balsam do włosów suchych i zniszczonych z olejem arganowym i granatem.
  2. Alverde, odżywka do włosów z migdałem i arganem.
  3. Bielenda, winogronowy peeling do ciała.
  4. Green Pharmacy, odświeżający krem nawilżający do twarz Nagietek.
  5. Yankee Candle, wosk Mandarin Cranberry.
  6. Catrice Color Infusion, pomadka w pisaku, odcień Rose Wood Avenue.
  7. Biovax, maska naturalne oleje.
  8. Rival de Loop, oliwkowa maseczka do twarzy.
  9. Rival de Loop, maseczka do twarzy na dobre samopoczucie truskawka i wanilia.
  10. Lirene, maseczka nawilżająca do twarzy.

Zasady są bardzo proste - wystarczy być publicznym obserwatorem mojego bloga (1 los) i napisać komentarz ze zgłoszeniem pod tym wpisem. 

Dodatkowo możesz:
  • umieścić na swoim blogu banner do rozdania ( +2losy),
  • umieścić mój blog w blogrollu ( +2losy).


Wzór zgłoszenia:
Obserwuję jako:
Mail:
Banner: TAK (link) / NIE
Blogroll: TAK (link) / NIE

Nagrody są nowe, nieużywane, zakupione przez mnie w celu przeprowadzenia rozdania.

Zgłaszać się można od 15.08.2014r. do 5.09.2014r. Zwycięzcę ogłoszę w ciągu 4 dni od zakończenia rozdania.

Banner do pobrania:


Zapraszam do zabawy :)



czwartek, 14 sierpnia 2014

Yankee Candle: Soft Blanket, Black Coconut

Hej :)

Pogoda trochę spuściła z tonu, a ochłodzenie idealnie zachęca do codziennego palenia wosków. Dzisiaj pora na 2 zapachy, które polecam.



Soft Blanket
Byłam zmęczona, smutna i bez humoru, pomyślałam: może jakiś wosk poprawi mi nastrój? Przejrzałam cały arsenał i wybór był prosty – padło na misia, który otula miękkim kocykiem i relaksuje cudowną wonią… Soft Blanket to jeden z najpiękniejszych zapachów od YC. Długo nie zwracałam na niego uwagi, bo myślałam, że pachnie świeżym praniem lub czymś podobnym. Gdy miałam pierwszy raz okazję powąchać go na żywo od razu przypadł mi do gustu. Po rozpaleniu pojawiła się miłość! Zapach jest niezwykle przyjemny, bardzo nietypowy i ciężki do opisania. Jest lekko perfumowany, ale tak subtelnie, co dodaje mu wyjątkowości i nie drażni nosa. Wyczuwalne są też pudrowe i waniliowe nuty zapachowe. Jest intensywny, zawsze po rozpaleniu czuję go w całym mieszkaniu. Podsumowując - podziwiam kreatywność osób tworzących zapachy w YC :)


Black Coconut
Czyli kokos bez kokosa ;) Jest to mieszanka dojrzałego kokosa, egzotycznych kwiatów i drzewa cedrowego. Tak jak na wstępie zaznaczyłam -  kokosa tam nie wyczuwam. Kompozycja jest trochę romantyczna, trochę tajemnicza, a na pewno bardzo słodka i przyjemna. Czarny kolor wosku nie kojarzy się ze słodkością, a tu po rozpuszczeniu taka miła niespodzianka. Zapach jest niebanalny i bardzo ciekawy, idealny do spędzania letnich wieczorów z ukochanym...

Niedługo przedstawię Wam nowości z serii Q3. Na tę chwilę mogę zdradzić, że Amber Moon to przepiękny zapach, którym nie pogardziłabym w formie świecy :)

Pozdrawiam :)
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...