poniedziałek, 30 marca 2015

Nareszcie wypoczynek - Wyspy Kanaryjskie :)

Hej :)

O wylocie i powygrzewaniu się w słońcu marzyłam od zakończenia studiów inżynierskich, był nawet pewien plan, ale życie nie pozwoliło go zrealizować. Dzisiaj jednak wylatujemy na Wyspy Kanaryjskie, a dokładniej na Fuerteventura. Mam zamiar zregenerować się po ostatnich mega stresujących miesiącach, korzystać z uroków wyspy i powygrzewać się w słońcu, którego znowu w moim mieście brak. Na blogu pojawią się  notki, które zostaną opublikowane automatycznie, a po powrocie na pewno wrzucę zdjęcia z wyjazdu. :)





Pozdrawiam :)

sobota, 28 marca 2015

Colour Alike Bamberka (496)

Hej :)

Dawno na blogu nie było paznokci. Maluję je regularnie i mają się dobrze, ale ostatnio nigdy nie pamiętałam o tym, aby zrobić zdjęcie lakieru. Robiłam ostatnio przegląd nieopublikowanych zdjęć i wygrzebałam dla Was holosia z Colour Alike Bamberka (496).


Lakier bardzo łatwo się nakłada, wystarczą dwie standardowe warstwy, aby uzyskać pełne krycie, schnie szybko. Efekt holo nie jest szałowy, ale mi się w takim delikatnym wydaniu bardzo podoba. Ogólnie nie mam do niego żadnych zastrzeżeń.



Pozdrawiam :)

środa, 25 marca 2015

Yankee Candle: Black Plum Blossom i Lovely Kiku

Hej :)

Tak jak wspominałam w poprzedniej notce z nowościami YC (KLIK), od dzisiaj co środę na blogu będą publikowane opisy dwóch wosków Yankee Candle. Cykl rozpoczynam od zapachów idealnych na wiosnę: Black Plum Blossom i Lovely Kiku.


Black Plum Blossom
Czy znajdzie się ktoś, kto nie lubi Black Plum Blossom? :D Jest to chyba jeden z najbardziej uniwersalnych zapachów, który trafi w gust większości osób. Jest po prostu piękny! Urzeka mnie w nim delikatna słodycz i piękna, lekko kwiatowa nuta, dające w rezultacie upajającą nutę. Nie spodziewałam się po tym zapachu takiego „wow”, na sucho też nieszczególnie przeczuwałam, że może być tak fajny, a po odpaleniu nastało tylko jedno – miłość. Zapach należy do moich ulubieńców, jest po prostu piękny, idealnie wyważony i potrafi zauroczyć. Marzy mi się duża świeca :)


Lovely Kiku
Zapach mocno kwiatowy, intensywny. Pachnie chryzantemą, przełamaną kwiatem wiśni z dodatkiem wanilii. Wosk ma przyjemny, bardzo ładny aromat, ale niczym szczególnym mnie nie zauroczył. 

Pozdrawiam :)

poniedziałek, 23 marca 2015

Yankee Candle - zamówienie z USA

Hej :)

Dzisiaj krótki wpis, w którym pokażę Wam moje nowości z Yankee Candle. Dawno nie brałam udziału w wspólnym zamówieniu z USA, bo czułam potrzebę zmniejszenia ilości posiadanych przeze mnie wosków, aż w końcu skusiłam się na trochę nowości :D YC niezmiernie pozostaje moim numerem 1 wśród zapachów do domu i w najbliższym czasie na pewno się to nie zmieni!





Tak jak wspominałam, w ostatnim czasie skupiłam się na wypalaniu wosków, dzięki czemu mam mnóstwo opisanych zapachów, które jeszcze nie pojawiły się na blogu. Mam taki zwyczaj, że przy ostatnim paleniu wydaję ostateczny werdykt na temat każdego zapachu i zapisuję swoją opinię w specjalnym pliku. Plik mocno się rozrósł, w związku z czym postanowiłam co środę wrzucać notkę z opisami 2-óch zapachów. Jak na razie mam materiał na 16 tygodni :D Także jeżeli jesteście fankami Yankee Candle, to serdecznie zapraszam do zaglądania na bloga co środę :)

Znacie któryś z tych zapachów? :)

Pozdrawiam :)

sobota, 21 marca 2015

Zakupy: DM, ezebra

Hej :)

Ostatnio mało kupuję, zazwyczaj idę do Rossmann, gdy na prawdę czegoś potrzebuję, a czasy zachcianek kosmetycznych powoli przemijają. Ciągle uwielbiam testować nowe produkty, jednak coraz mniej z nich wydaje się być na tyle interesującymi, aby musiała po nie biec do drogerii z wywalonym jęzorem. W ciągu ostatnich dwóch tygodni moje zbiory kosmetyczne powiększyły się o kilka produktów za sprawą wypadu do Czech i jednego zamówienia przez internet.


Zapas żeli Balea musi być ;) Bardzo ładnie i intensywnie pachnie wersja wiśniowa. 


Z Balea skusiłam się jeszcze na balsam do ciala, szampon i olejek pod prysznic. Jest to mój pierwszy balsam pod prysznic i zapewne ostatni, bo dla mnie nawilżenie, które daje, jest za słabe. Wolę po prysznicu nasmarować się czymś, co zapewni mi komfort na cały dzień.


Jak wypad do Czech, to musi być też zapas przepysznej czekolady :D Była jeszcze jedna, ale nie dotrwała do zdjęcia :D


W sklepie internetowym ezebra postanowiłam kupić kilka potrzebnych produktów, przy okazji wpadło coś nadprogramowo. Szampon Joanna przepięknie pachnie, za to zapach Kallosa to dla mnie tragedia... Czuć w nim mega intensywnie męskie perfumy. Nie widzi mi się taki zapach w produktach do włosów...


Podkład Celia bardzo przypadł mi do gustu, Rimmel czeka na pierwsze użycie. Skusiłam się na wysuszacz Sally Hansen, bo Poshe doprowadza mnie do szału. Oby ten okazał się lepszy...


Zazwyczaj kupuję korektor do lakieru z Essence, ale od wielu tygodni brak go w Naturze, dlatego postanowiłam kliknąć jakiś no name za 1,77zł. Nie jest zły, chociaż końcówkę ma trochę dziwnie wyprofilowaną. Kupiłam również polecany puder Max Factor i na wypróbowanie gumkę Invisibobble. Gumka przypadła mi do gustu, bo nie zsuwa się z włosów.


W najbliższym czasie nie planuję większych zakupów kosmetycznych, bo mam wszystko, czego potrzebuję :)

Pozdrawiam :)

sobota, 14 marca 2015

Denko: luty 2015

Hej :)

Dzisiaj ogarnęłam zeszłomiesięczne denka, bo musiałam zrobić miejsce na marcowe zużycia, które pałętały się po łazience. Jeżeli jesteście ciekawe, co udało mi się zużyć, to zapraszam do czytania.


Arganowa maska do włosów 8w1 Eveline
Maska bardzo dobrze spisywała się na moich włosach, chociaż miała jedną wadę. Jeszcze dzień po użyciu włosy wyglądały super, ale na drugi dzień okazywały lekki brak nawilżenia, przez co idealnie sprawdzała się mieszana z czymś nawilżającym. Zapach bardzo mi się podobał, wydajność również na plus. Nie wiem, czy kupię ponownie, ponieważ mam ochotę testować nowe produkty do włosów ;)

Odżywka do włosów Drogocenne olejki Timotei
Bardzo dobra odżywka do włosów, ułatwiała rozczesywanie, włosy były po niej miękkie, wygładzone i prezentowały się bardzo dobrze. Niska cena i przyjemny zapach są również jej atutami.

Miodowy nektar do mycia ciała Lirene
Przepyszny, sernikowy zapach! Nie wysuszał skóry i był bardzo wydajny, aż pod koniec miałam już ochotę na coś nowego. Chętnie sięgnę po niego ponownie w okresie świątecznym ze względu na zapach.


Jedwab w płynie Green Pharmacy
Moja przygoda z Green Pharmacy nie jest zbytnio udana, ponieważ tak na prawdę trafiłam tylko na jeden ich produkt, który mnie zachwycił. Jest nim oczywiście jedwab w płynie, który pięknie wygładzał, nawilżał i nabłyszczał włosy. To było moje drugie (trzecie?) opakowanie i na pewno nie ostatnie.

Rosyjski balsam do włosów ochrona koloru
Lubię bardzo rosyjskie, saszetkowe produkty do włosów, bo spisują się bardzo dobrze i jeszcze żaden z nich nie okazał się bublem. Balsam jest bardzo przyjemny w użyciu, dosyć wydajny, bo łatwo rozprowadza się na włosach i co najważniejsze - działa na nie pozytywnie. Po użyciu włosy są gładkie, nawilżone, łatwo się rozczesują. Na wyjazdy idealny.

Olejek łopianowy z olejem arganowym Green Pharmacy
Olejek nie przypadł mi do gustu, bo nie widziałam większych rezultatów po jego użyciu. Może i coś tam dział, ale dla moich włosów to za mało.


Regenerujące serum do rąk Evree
Serum pozostawia bardzo nieprzyjemną warstwę na dłoniach, dlatego używanie go było dla mnie męką. Ostatecznie resztki zużyłam do stóp. Ciężko ocenić mi jego działanie, bo nie byłam w stanie używać go regularnie. Krem z tej serii bardzo lubię, z serum jestem na nie.

Maseczka do twarzy z minerałami z Morza Martwego Avon
Ta maseczka powinna nazywać się maseczką alkoholową, bo denat w składzie wyczuwalny jest na kilometr. Niechętnie przez to po nią sięgałam, a jak już to robiłam, to gościła tylko przez chwilę na mojej twarzy. Tak jak w przypadku serum, ciężko mi określić jej działanie. Na pewno lekko oczyszczała cerę i chyba większego efektu nie zauważyłam. Dla wielu osób hit, dla mnie niestety kit.

Krem do rąk Papaja Balea
Krem przecudownie i intensywnie pachniał, miał lekką formułę i bardzo szybko się wchłaniał. Dla mnie był trochę za lekki i musiałam go często wsmarowywać w dłonie, dlatego raczej nie skuszę się na niego ponownie. Pomimo, że jest to dosyć stara wersja limitowana, to w zeszły weekend widziałam, że krem jest nadal dostępny w czeskim DM.

Luty wypadł słabo w porównaniu do moich poprzednich zużyć, ale nie jest najgorzej. Żałuję tylko, że nie udało mi się zużyć żadnego balsamu/masła do ciała.

W następnym poście pokażę Wam zakupy, jakie poczyniłam ostatnio, bo dawno takie wpisu nie było :)
 
Pozdrawiam :)