niedziela, 31 maja 2015

Zamówienie z Tołpy

Hej :)

Uwielbiam dobre kosmetyki, zakupy przez internet i duże promocje, ale to chyba przypadłość większości kobiet. Podczas promocji na pielęgnację twarzy w Rossmannie zapragnęłam zapoznać się z firmą Tołpa, ale nie dane mi było znaleźć R. z dermokosmetykami, a tego, co chciałam, nie było w podstawowym asortymencie. Postanowiłam pobuszować na stronie Tołpy i cóż ujrzały moje oczy...? -30zł za zapisanie się do newslettera, darmowa wysyłka i duży wybór. No jakbym mogła nie skorzystać :D Były też promocje na bestsellery (-30%), ale nic mnie nie zainteresowało.


Kupiłam dwa małe kremy do rąk Tołpa Botanic Czerwony ryż, które są idealne do torebki (chociaż są tak dobre, że ostatnio w domu tylko po nie sięgam ;D), regenerujący krem kokon do stóp  i odżywczy krem - miód na dzień z serii Czarna róża oraz nawilżające mleczko - nektar Amarantus. Gratis dostałam nawilżającą odżywkę - maskę Gardenia tahitańska. Za wszystko zapłaciłam 51zł, tak jak wspominałam, wysyłka była darmowa. Muszę pochwalić Tołpę za na prawdę dobrą jakość produktów oraz za piękne zapachy. Seria Czarna róża podbiła totalnie moje serce i mój nos!


Dodatkowo mogłam kupić 5 próbek po 1gr oraz 3 próbki znalazłam w kremie do twarzy. 

Ogólnie muszę pochwalić firmę za profesjonalizm. Bardzo podoba mi się obsługa klienta, wygląd kosmetyków i ich działanie, kuszące promocje i gratisy, no i kupili mnie tymi pięknymi zapachami! ;)

Znacie firmę Tołpa? Macie wśród ich asortymentu swoich ulubieńców? 

Pozdrawiam :)

środa, 27 maja 2015

Yankee Candle: Napa Valley Sun i Vanilla Satin

Hej :)

Dzisiaj dwa kolejne zapachy Yankee Candle na tapecie: Napa Valley Sun i Vanilla Satin. Od jutra za to zabieram się za testowanie nowych wosków sojowych od Goose Creek, które niedawno weszły na polski rynek. Kupiłam na razie po kosteczce z kilku zapachów, aby przekonać się, czy warto inwestować w wosk za 22zł ;) Na pewno coś o tych woskach pojawi się na blogu, ale na razie wróćmy do Yankee Candle :)


Napa Valley Sun
Bardzo ciepły i przytulny zapach. Gdy unosi się w powietrzu, widzę te rozgrzane słońcem pola z obrazka...  Czuję w nim nuty bursztynu, wanilii i lekkich perfum.  Wosk jest mocny i czasami jego zapach mnie męczy, a czasami relaksuje, wszystko zależnie od nastroju. Na pewno nie spodoba się każdemu, ale to jeden z tych zapachów, które warto przetestować na własnym nosie ;)
 

 Vanilla Satin
Jeżeli szukacie wanilii innej, niż występuje w jedzeniowych zapachach, to zdecydowanie polecam sięgnąć po ten wosk. Mamy tutaj wanilię lekko słodką i perfumowaną, spokojną i bardzo przyjemną. Zapach jest wyczuwalny, ale nie męczy, w powietrzu unoszą się otulające, pudrowe nuty. Myślę, że spodoba się nawet osobom, które na co dzień nie przepadają za wanilią.

Pozdrawiam :)

niedziela, 24 maja 2015

Zakupy: Rossmann, -40% na pielęgnację twarzy

Hej :)

Dzisiaj będzie krótki post, ale bardzo na czasie. Jeszcze przez kilka dni w Rossmannie obowiązuje -40% rabat na produkty do pielęgnacji twarzy. Niestety promocją nie są objęte maseczki, ale może to lepiej, bo pewnie wpadłoby sporo saszetek, a ostatecznie i tak rzadko po nie sięgam, bo wolę produkty w tubce. Kupiłam dosyć mało, lista z produktami była dłuższa, ale nie udało mi się znaleźć R., w którym dostępne są dermokosmetyki. 


Nowością są dla mnie kremy pod oczy Rival de Loop, skusiłam się na nie ze względu na liczne, pozytywne komentarze i bardzo niską cenę. Na razie używam wersji Q10 i jestem zadowolona. Postanowiłam powrócić do emulsji do mycia twarzy Alterra (pisałam o niej TUTAJ), ale poczeka ona na swoją kolej, bo mam aktualnie w użyciu inny produkt. Na zapas kupiłam też płyn micelarny Garnier, bo tego nigdy za wiele ;)

Kupiłyście coś w tej promocji, czy przechodzicie obok niej obojętnie? :)

Pozdrawiam :)

sobota, 23 maja 2015

Żel pod prysznic werbena i cytryna Le Petit Marseillais

Hej :)

Markę Le Petit Marseillais poznałam dzięki otrzymanej pod koniec kwietnia paczce, w której znajdowały się dwa żele, w tym bohater dzisiejszego wpisu, czyli delikatny żel pod prysznic z werbeną i cytryną.


Skupmy się na tym, co najważniejsze w tym żelu, czyli na zapachu. W opakowaniu o pojemności 400ml znajdziemy bombę aromatyczną w postaci cytryny i werbeny. Nie wiem, czy sobie to uroiłam, ale wydaje mi się, że znam cukierki o bardzo podobnym, a może nawet identycznym zapachu! Bardzo przypadł mi on do gustu, jest intensywny, bardzo charakterystyczny i lekko pobudza pod prysznicem. Czuć go wyraźnie podczas mycia, ale niestety nie pozostaje długo na skórze, chociaż bezpośrednio po prysznicu jest lekko wyczuwalny. Zapach zdecydowanie mnie kupił!


Jeżeli chodzi o działanie, to producent obiecuje nawilżenie i odświeżenie oraz łagodność dla skóry. Jak najbardziej mogę potwierdzić delikatne działanie żelu. Nie wysusza on skóry, tworzy przyjemną, lekką pianę, która pomimo swojej lekkości dobrze oczyszcza i zostawia skórę bardzo przyjemną w dotyku. Może nie nazwałabym tego nawilżeniem, ale na pewno jakoś pozytywnie na nią wpływa. 

Muszę przyznać, że miałam pewne zdziwko pod prysznicem, bo pomimo dużej pojemności, żel dosyć szybko zaczął mi się kończyć. Już miałam ochotę uznać go za najmniej wydajny żel, z jakim miałam do czynienia, aż w końcu poznałam powód tak szybkiego jego ubytku - mój S. podbierał mi go sukcesywnie i raczył się jego zapachem podczas porannego prysznica :D


Bardzo spodobał mi się ten żel i po obwąchaniu zawartości paczki ambasadorskiej widziałam, że to on jako pierwszy wyląduje pod prysznicem. Zaciekawił mnie też inny wariant zapachowy - morela i orzech włoski - ale na razie raczę się pod prysznicem wersją z pomarańczą i grapefruitem :)

Znacie żele LPM? Jestem ciekawa Waszej opinii na ich temat. :)

Pozdrawiam :)

środa, 20 maja 2015

Yankee Candle: Red Raspberry i Shea Butter

Hej :)

Na początku roku pojawiło się w Polsce sporo nowych zapachów od Yankee Candle. Dzisiaj o dwóch z nich - Red Raspberry będącym częścią walentynkowej kolekcji i Shea Butter, który znalazł się w tegorocznych, wiosennych nowościach (Q1).


Red Raspberry
Red Raspberry to intensywna i szybko otaczająca pomieszczenie malina. Dojrzała, soczysta, ale z upływem palenia przeistaczająca się w lekką nutę dżemu malinowego... Nie jest to dla mnie problemem, bo ten zapach również mi się podoba. Zdecydowanie dla osób lubiących owocowe aromaty. Wosk został wprowadzony jako seria walentynkowa, ale jak dla mnie idealnie pasuje właśnie teraz, gdy roślinność obudziła się ze snu zimowego, a za niedługo będziemy mogli jeść przepyszne malinki prosto z krzaka :)


Shea Butter
Naturalne masło Shea nie przyciąga zapachem. Każdy kto je wąchał wie, że taki aromat roznoszący się po całym mieszkaniu nie jest dobrym pomysłem :P  Z tego powodu byłam bardzo ciekawa, co wymyśli YC, aby stworzyć zapach przyjemny, lekki i kojarzący się z zapachem najlepszego pod względem regeneracji skóry masła. Zanim miałam okazję zapoznać się z SB czytałam, że pachnie jak balsamy z masłem Shea. Nie miałam pojęcia, o jakie konkretnie balsamy chodzi, bo każdy z tym składnikiem pachnie inaczej. Odpaliłam wosk i .... odpłynęłam! Zapach jest przyjemny, mocny, ale nie duszący czy ciężki, kremowy i odprężający. Kojarzy mi się z relaksem i domowym SPA! 

Pozdrawiam :)

sobota, 16 maja 2015

Zakupy: Bath&Body Works, ezebra, Rossmann, Village Candle

Hej :)

W ostatnim czasie promocje kusiły ze wszystkich stron i ciężko było się im oprzeć. Największą akcję zorganizował Rossmann, do którego zawitałam w każdym tygodniu na określoną część kolorówki i oczywiście nie wyszłam z pustymi rękami :P


Na pierwszy ogień zaprezentuję Wam zamówienie z Bath&Body Works. Uwielbiam tę firmę za śliczne i intensywne zapachy. Mgiełki są bardzo wydajne i nawet trwałe, jak na tego typu produkt, a żele antybakteryjne do rąk zostawiają zapach na baaaaardzo długo. 


Zamówienie z ezebra poczyniłam z kilku powodów - musiałam kupić żel do usuwania skórek Sally Hansen, który niedawno mi się skończył, a nie wyobrażam sobie bez niego życia; pojawił się nowy zapach Batiste, który bardzo przypadł mi do gustu i razem z wersją Oriental należy do moich ulubieńców; pojawił się również mój ulubiony wysuszacz do lakieru, który jest tani i skuteczny (pisałam o nim TUTAJ). Dodatkowo postanowiłam wypróbować korektor Maybelline wychwalany przez dziewczyny na YT i muszę przyznać, że miały rację, bo jest na prawdę fajny i nie mam mu nic do zarzucenia. Wpadły też płatki do oczyszczania nosa Marion, których jeszcze nie testowałam.


Postanowiłam poszerzyć moją marną kolekcję pędzli o kilka kolejnych sztuk. Wybór padł na Hakuro, bo mam jeden ich pędzel od lat i jestem z niego bardzo zadowolona. Do tych modeli nie mam żadnych zastrzeżeń, jeżeli chodzi o używanie, ale z H100 starły się już prawie całkowicie napisy... Do podkładu najczęściej używam H54 :)


W promocji na kolorówkę do makijażu twarzy skusiłam się na zestaw Rimmel Lasting Finish (podkład i baza) oraz na podkład Manhattan Powder Mat Make Up z myślą o przyszłości, gdy będę bardziej opalona. Aktualnie używam tego podkładu w odcieniu Sand i jestem bardzo zadowolona, bo krycie ma rewelacyjne i nawet trzyma mat, ale trzeba z nim postępować ostrożnie, bo można zafundować sobie maskę na twarzy. Niestety odcienie są takie, że bladziochy nic dla siebie nie znajdą. 


Kupiłam też ulubiony tusz False Lash Wings L'Oreal i żel do brwi Wibo


W ostatnim tygodniu promocji w Rossmannie skusiłam się na lakier do ust Wibo, który kupiłam tylko dlatego, że spodobał mi się bardzo jego brzoskwiniowy zapach, ale ostatecznie nie był to dobry zakup, oraz na matową szminkę w płynie Astor w odcieniu 205 All About Style, w której jestem zakochana! Śliczny kolor, ładnie rozprowadza się na ustach i nawet dobrze się na nich trzyma. Na promocję wchodziły też pomadki ochronne, niestety Alterra była wykupiona, a musiałam jakąś kupić, bo moja ulubiona Sylveco brzozowa mi się skończyła. Patrząc na składy tylko seria Laura Conti Ulga do mnie przemówiła. 


Tak sobie patrzę na zdjęcie zakupionych lakierów i doszłam do wniosku, że jestem monotematyczna jeżeli chodzi o kolory :P Chciałam kupić jeszcze z serii Rita Ora Rimmela odcień Bestival Blue, ale nigdzie nie mogłam go znaleźć.


Promocja skusiła mnie też na zakup dwóch świec Village Candle i sama nie wiem, czy jestem z tego zakupu zadowolona. Vanilla Caramel Swirl pachnie ładnie, ale czytałam, że to killer i nie mogę się z tym zgodzić. Jest wyczuwalna w sypialni, która wielkością nie grzeszy, w salonie pewnie bym jej nie czuła... Scarlet Berry Tulip ppachniało pięknie w samplerze, a świeca ma jakiś dziwny zapach... 


Uzupełniłam też braki niezbędników włosowych :)

Słyszałam, że od 20-go Rossmann szykuje dla Nas promocję na pielęgnację twarzy -49%! Na pewno na coś się skuszę. Promocja podobno nie obejmuje maseczek i kosmetyków dla mężczyzn. 

A jak tam Wasze zakupy? Skusiły Was jakieś promocje? :D

Pozdrawiam :)

środa, 13 maja 2015

Yankee Candle: Grapevine & Oak i Coconut Bay

Hej :)

Na dzisiejszą środę z Yankee Candle wybrałam dwa zapachy niedostępne w Polsce: Grapevine & Oak i Coconut Bay. 


Grapevine & Oak
Zapach bardzo oryginalny, który nie od razu zachęcił mnie do odpalenia. Miałam opory, bo na sucho wydawał mi się trochę dziwny. Po rozpaleniu zmieniłam o nim zdanie i jego niebanalność szybko przekonała mnie do niego. W wosku mamy lekko słodkie, zielone winogrona z nutami drzewnymi. Zapach jest świeży i przyjemny. Zawsze gdy miałam ochotę na coś nietypowego, wybierałam ten wosk.
 

Coconut Bay
Kokosowa zatoka... Wosk zdecydowanie dla fanek kokosowych aromatów, czuć w go mocno i wyraźnie, chociaż przyznam szczerze, że nie jest to najpiękniejszy kokos, z jakim miałam do czynienia. Pachnie mocno i intensywnie, ale szybko traci zapach. 

Pozdrawiam :)