poniedziałek, 20 lipca 2015

Nowy, włosowy hit - szczotka The Wet Brush + porównanie z Tangle Teezer

Hej :)

Pewnie większość z Was zna szczotkę Tangle Teezer, która cieszy się dalej ogromną popularnością. Ja swoją kupiłam ponad 4 lata temu, a dalej służy mi niezawodnie i nie narzekam na jej stan. Pomimo zadowolenia z TT, skuszona przez pewną amerykańską Youtuberkę, zapragnęłam The Wet Brush! Przyznaję, że kierowała mną tylko i wyłącznie chęć poznania czegoś nowego, bo tak jak pisałam, do TT nie miałam żadnych zastrzeżeń. Jeżeli chcecie dowiedzieć się, czy udało jej się zdetronizować TT, to zapraszam do czytania :)


"Rozplątująca włosy szczotka The Wet Brush posiada inteligentne włókna IntelliFlex, które zapobiegają szarpaniu oraz wyrywaniu włosów. Szczotka rozplątuje bez wysiłku mokre i suche włosy, a co więcej nadaje się do każdego rodzaju włosów. Regularne używanie szczotki The Wet Brush powoduje, że włosy nie rozdwajają się, idealnie się rozczesują i rozplątują. Ultra miękkie włókna z owalnymi. podwójnie zatapianymi zakończeniami gwarantują maksymalną ochronę wrażliwej skóry głowy oraz zapobiegają nadmiernej utracie włosów. Idealna do salonu fryzjerskiego, jak i do użytku domowego. Szczotki The Wet Brush są laureatem konkursów: Mom's Choice Award oraz Total Beauty Awards 2014. Stały się najlepiej sprzedawanymi szczotkami w USA."



Przyznaję, że na początku byłam sceptycznie do niej nastawiona, szczególnie że z wyglądu  przypomina zwykłe, szarpiące włosy szczotki,  co wzbudza nieprzyjemne skojarzenia. Wychodziłam też z założenia, że chyba nie może być lepiej niż z TT. A jednak może! Głównym atutem The Wet Brush jest bardzo wygodna rączka, dzięki której czesanie staje się przyjemnością. TT ze względu na swój specyficzny kształt często wypadał mi z ręki. Dodatkowo bardzo łatwo wyczesać nią gęste włosy, przy TT muszę czesać włosy z góry i od spodu, bo nie udaje jej się rozczesać za jednym pociągnięciem całej objętości. Mam nadzieję, że wiecie, o co mi chodzi, bo mam dzisiaj problemy z doborem odpowiednich słów :P TT wygrywa pod względem łatwości czyszczenia, ale z TWB nie jest tragicznie.

Jeżeli chodzi o delikatność podczas czesania, to obie szczotki wypadają pod tym względem tak samo dobrze. Nic nie boli, nie ma szarpania i wyrywania włosów, ogólnie zasługują na 6 z plusem! Ząbki w TWB są elastyczne i posiadają delikatne dla skóry głowy zakończenia.

Szczotkę kupiłam na allegro za ok. 28zł już z ceną wysyłki. 


Ostatnio zdecydowanie częściej sięgam po TWB. Ta niepozornie wyglądająca szczotka kupiła mnie wygodą i delikatnością. Nie porzucę TT, ale na pewno zejdzie on na dalszy plan ;)

Pozdrawiam :)



9 komentarzy:

  1. Ja planuję zakup nowej TT z rączką.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie bym ją wypróbowała bo zwykła tt się nie sprawdziła u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie TT idealnie się sprawdzał gdy miałam włosy do ramion. Teraz mam o wiele dłuższe i niby TT ich nie plącze, niby radzi sobie z rozczesywaniem ale nie tak dobrze jak wcześniej. Teraz noszę tę szczotkę jedynie w torebce by w ciągu dnia poprawić uczesanie, natomiast na co dzień stosuję D Meli Melo - lepiej sobie radzi w przypadku długich i gęstych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo brzmi ciekawie, bo również mam problem z rozczesaniem całej objętości włosów na raz przy pomocy TT.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam TT i bardzo lubię, ale tę z chęcią też bym użyła :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Faktycznie wygladem przypomina zwykla szczotke :)

    OdpowiedzUsuń
  7. właśnie zaczęłam jej używać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaciekawiłaś mnie tą szczotką, nigdy wcześniej o niej nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze. Jest mi niezmiernie miło, że czytacie mojego bloga :) Nie zawsze mam czas odpisać, ale każdy sprawia mi ogromną radość :)

Jeżeli podoba Ci się mój blog, zapraszam do obserwacji :)