środa, 26 sierpnia 2015

Blue Summer Sky Yankee Candle

Hej :)

Dzisiaj będzie o zapachu idealnym do pogody, którą mamy za oknem, bo z tego co widziałam w pogodzie, to dzisiaj w całej Polsce słonecznie. Mowa o Blue Summer Sky od Yankee Candle.


Blue Summer Sky
Ostatnio miałam okazję spędzić chwilę na wsi. Miałam widok na łąkę i cudne, niebieskie niebo, słońce przyjemnie grzało, a ciało muskał lekki, chłodny wiatr. Jedyne na co miałam ochotę, to położyć się na trawie, patrzeć w niebo, zapomnieć o wszystkich problemach i dać sobie chwilę wytchnienia. Pomyślałam też, że jak wrócę do domu, to w końcu przetestuję wosk Blue Summer Sky, bo idealnie wkomponuje się w ten dzień. Spodziewałam się zapachu lekkiego, ciepłego z domieszką zapachu łąki. Łąki nie ma, są za to jagody, imbir, jaśmin, kwiat pomarańczy i lotos. Tak przynajmniej twierdzi producent, bo ja wyczuwam w nim głównie perfumowaną, drażniącą nutę :( Zdecydowanie nie jestem fanką takich zapachów i przy większym stężeniu robi mi się po nich niedobrze. Wosk jestem w stanie znieść, gdy w domu panuje duży przeciąg i w taki oto sposób wypaliłam jeden kawałek, a dla reszty znajdę innego właściciela. Szkoda, bo zapowiadało się bardzo ciekawie... Jeżeli lubicie perfumowane zapachy, to jak najbardziej polecam :)  

Pozdrawiam :)
 

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Co tak na prawdę dostajemy w zamówieniu z Dresslink....? Opinia bez ściemy!

Hej :)

Jakiś czas temu napisała do mnie chińska firma Dresslink. Pomyślałam, że skorzystam z okazji i przetestuję polecane przez część blogerek tanie pędzle i może przy okazji wpadnie też coś innego, co będzie ok, bo cudów się po tych cenach nie spodziewałam. Po otwarciu paczki mój entuzjazm opadł, nie spodziewałam się, że aż tak marnej jakości produkty otrzymam...


Pędzli nawet nie używałam, bo strasznie śmierdzą klejem. Małe po kilku dniach wywietrzały, ale duże dalej śmierdzą. Do tego na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć jakość ich wykonania. Rączki są tandetne i w złym stanie, włosie jest nierówne i wypada z niego coś, co wygląda jak łupież.






Gąbka jest bardzo malutka. Dla porównania macie obok mały pędzel z przedstawionego wyżej zestawu. Po namoczeniu nadal pozostaje mała. Również dziwnie pachnie, więc nie stosowałam jej do nakładania produktów do twarzy.


Torebka przebiła wszystko w kwestii okropnego smrodu. Nie wiem z czego jest wykonana, ale dobre dla naszego zdrowia to na pewno nie jest. Na zdjęciach jeszcze nie prezentuje się najgorzej, ale na żywo wygląda jak ze sklepu "wszystko za 5zł" (słowa mojego faceta ;) ). 


Na koniec bluzka, która jest sztuczniejsza niż tanie firanki z hipermarketu. Na plus, że niczym nie śmierdzi, ale za to z daleka widać jej sztuczność i jak jeszcze dobrze wygląda z przodu, tak strasznie marszczy się na plecach. Na pewno nigdzie w niej nie wyjdę.


Podsumowując - jakie ceny, taka jakość. Żałuję, że w ogóle zgodziłam się na współpracę, bo teraz nie mam co zrobić z tymi rzeczami. Myślę, że szkoda Naszego zdrowia na takie produkty. Ostatnio kupiłam za 15zł bluzki z bawełny w New Yorkerze, także ceny w porównaniu do tego co Dresslink oferuje, nie są zbytnio atrakcyjne.

Chętnie poczytam Wasze opinie na temat zakupów w chińskich sklepach, szczególnie w Dresslink.

Pozdrawiam :)

sobota, 22 sierpnia 2015

Maska do włosów Ecolab - Aktywator Wzrostu

Hej :)

Produkty Ecolab wpadły mi w oko zaraz po pojawieniu się w sklepach internetowych. Bardzo przypadły mi do gustu ich składy, szczególnie tych w produktach do włosów i balsamach do ciała. Na pierwszy rzut skusiłam się na dwa produkty - maskę do włosów Aktywator wzrostu i francuski balsam do ciała. Dzisiaj podzielę się z Wami wrażeniami na temat maski do włosów :)


"Maska do włosów – aktywator wzrostu – przyśpiesza wzrost, regeneruje zniszczone włosy, zmiękcza je, wygładza, nasyca mikroelementami i witaminami.  Zawiera ponad 97,2 % składników pochodzenia roślinnego – organiczne ekstrakty i oleje –  organiczne masło shea, ekstrakt orzecha mydlanego, masło kakaowe.

SKŁADNIKI AKTYWNE:
olej makadamia, olej z ogórecznika, ekstrakt ylang ylang - regenerują uszkodzone włosy, zmiękczają , dostarczają mikroelementów i witamin. Sprawiają, że włosy stają się gładkie.
Organiczne masło shea - odżywia i nawilża włosy, aktywuje ich wzrost, wzmacnia suche, uszkodzone i osłabione włosy.
Ekstrakt z orzechów piorących - sprawia, że włosy stają się lśniące, wzmocnione i łatwo się układają.
Masło kakaowe - zapobiega wypadaniu włosów, dodaje im wigoru i regeneruje rozdwojone końcówki.

Produkt nie zawiera SLS, SLES, silikonów i parabenów oraz syntetycznych barwników i konserwantów." źródło



Zapach jest intensywny i przyjemny, jednak nie pozostaje po umyciu na włosach. Wyczuwam w nim mocno imbir oraz lekkie nuty orzechów i cytrusów, chociaż tych ostatnich w składzie nie znajdziemy. Konsystencja jest bardzo przyjemna - nie za gęsta i nie za rzadka, taka w sam raz. Rozprowadza się na włosach bezproblemowo. 

Mam długie włosy i pojemność 250ml starczyła mi na 7 użyć, czyli wydajność mogę ocenić na dobrą, a może i nawet bardzo dobrą. Maski używałam na prawie całą długość włosów, pomijając skalp, dlatego nie jestem w stanie powiedzieć, czy wpływa na szybszy porost. Akurat na tym mi nie zależy, bo i tak muszę często farbować odrosty ;) Jeżeli chodzi o działanie, to maska mocno zmiękcza włosy, stają się niesamowicie przyjemne w dotyku. Dodatkowo rozczesują się bez problemu, stają się gładsze, lepiej nawilżone i ogólnie ich kondycja się poprawia. Producent zaleca trzymanie jej na włosach 2-5min., ja zazwyczaj wydłużałam ten czas do 15minut. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tej maski i chętnie przetestuję inne wersje.


SKŁADNIKI: Aqua, Zingiber Officinale Root Floral Water (woda imbirowa), Organic Butyrospermum Parkii (organiczne masło shea), Macadamia Integrifolia Seed Oil (olej makadamii), Sesamum Indicum Oil(olej sezamowy), Borageseed Oil Refined (olej z orzechów brazylijskich), Organic Theobroma Cacao Seed Butter (organiczne masło kakaowe), Sapindus Mukurossi Peel Extract (orzech mydlany), Cananga Extract(ylang ylang), Glycerin, Behenamidopropyl Dimethylamine, Glyceryl Monostearate, Glyceryl Stearate SE, Perfume, Lactic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol. źródło

Znacie produkty Ecolab? :)


Pozdrawiam :)

środa, 19 sierpnia 2015

Pink Lady Slipper Yankee Candle

Hej :)

Pogoda daje Nam w końcu odetchnąć, czas więc na jakiś piękny, kwiatowy zapach, bo w końcu lato ciągle trwa :) Dzisiaj przedstawię Wam jeden z najładniejszych, kwiecistych wosków od Yankee Candle - Pink Lady Slipper. Niestety kolejny raz straciłam plik z dysku, dlatego posiłkuję się zdjęciem z internetu.


Pink Lady Slipper
„Cudownie słodki i delikatny wiosenny bukiet, przypominający płatki róży, jaśmin i fiołki.”
Jest to piękny, kwiatowy zapach, który nie męczy, a przy odpowiednim dniu i nastroju zachwyca swą wonią. Zapach jest delikatnie słodki i pudrowy. Czasami miałam myśl, że mogę otaczać się tym aromatem przez cały dzień. Z mieszanki kwiatów nie potrafię wyłonić poszczególnych, ale razem tworzą piękną kompozycję. Mojemu S. również ten wosk przypadł do gustu.
 

Pozdrawiam :)

sobota, 15 sierpnia 2015

Denko: lipiec 2015

Hej :)

W moim lipcowym denku królują żele pod prysznic i smarowidła do ciała. Te pierwsze mnie nie dziwią, a z drugich się cieszę, bo powoli pozbywam się zupełnie niepotrzebnie zgromadzonego nadmiaru, który po czasie ciąży, a nie cieszy ;)


Żel pod prysznic z miodem kwiatowym Isana
Bardzo niewydajny, zapach nie przypadł mi do gustu i ogólnie niczym mnie ten żel nie zachwycił.

Olejek pod prysznic z melonem i gruszką Isana
Ten żel to przeciwieństwo tego z miodem kwiatowym - używałam go z przyjemnością. Bardzo ładny zapach, przyjemny dla skóry, nie wysusza. Kosztują tyle samo, więc z tej dwójki zdecydowanie polecam sięgnąć po olejek z melonem i gruszką :)

Wiśniowy żel Balea
Mmmm, co za zapach... Standardowo, jak na żele Balea przystało, jest tani, ma przyjemną konsystencję, nie wysusza skóry i nie pieni się jakoś szczególnie, ale mi to nie przeszkadza. 


Arbuzowy żel pod prysznic Love 2 Mix Organic
Przyjemny żel, na duży plus składniki przyjazne dla skóry, jedynie zapach mógłby być ładniejszy, bo ten kojarzy mi się z tekturowym arbuzem z lekko perfumowaną nutą.

Żel pod prysznic Maroko z olejem arganowym BeBeauty
Piękny, głęboki, orientalny zapach, przyjemna konsystencja, dobrze się pieni i nie wysusza skóry. Mój ulubiony żel z tych dostępnych w Biedronce. 

Nawilżający balsam do włosów z organicznym masłem mango Planeta Organica - KLIK


Nawilżające mleczko-nektar Tołpa Botanic Amarantus - KLIK

Serum antycellulit i wyszczyplanie Soraya
Nawet byłam zadowolona z tego serum, bo lekko ujędrnia, ale poszukam czegoś skuteczniejszego. Mam aktualnie w użyciu drugie opakowanie.

Serum intensywnie ujędrniające Eveline
Zużyłam resztki zalegające w szafce. Serum jest skuteczne, tylko to chłodzenie doprowadza mnie do szału...


Tusz False Lash Wings L'Oreal
Mój faworyt, który gwarantuje piękne, długie i gęste rzęsy po kilku pociągnięciach. Najlepszy tusz, któremu jestem wierna. Dla fanek mocno podkreślonych rzęs. 

Masło do ciała Papaja Bielenda Fruit Bomb - KLIK

Podkład L'Oreal True Match W3
W internecie można natknąć się na opinie, że jest to kolor polecany dla bladziochów... Nie wierzcie w to! :P Kolor jest ciemny i dodatkowo się utlenia. Zużyłam go głównie mieszając z jaśniejszymi podkładami. Tego odcienia nie kupię ponownie, bo pasuje mi tylko gdy jestem mocno opalona, a postanowiłam nie wygrzewać się tyle na słońcu, ale chętnie przetestuję jaśniejsze kolory. 


Pozdrawiam :)


środa, 12 sierpnia 2015

Peach Cobbler Yankee Candle

Hej :)

Jak przeżywacie upały? :D Ja mam problemy z motywacją i myśleniem, dlatego na blogu zapanowała tygodniowa cisza. Do tego w sklepach wykupione wszystko - wentylatory, klimatyzery, itp. Radzę sobie z małym wentylatorkiem, który jakoś daję radę i z wietrzeniem mieszkania nocą. Dzisiaj jednak mam wolne w pracy, więc postanowiłam coś dla Was napisać, a jako że jest środa, to czas na Yankee Candle :) Przy okazji proszę Was o polecenie jakiś dobrych podgrzewaczy, bo te z Biedry się zepsuły i dostaję z nimi szału. Przez chwilę dobrze się palą, a potem knot wygina się na boki i ogień jest bardzo mały, albo zapadają się w roztopiony wosk i po podgrzewaczu...


Peach Cobbler
Teoretycznie jest to zapach ciasta brzoskwiniowego z kruszonką i lodami waniliowymi. Dla mnie ten wosk po zapaleniu uderza zbyt mocną słodyczą. Teraz, gdy w pomieszczeniu zapach szybko roznosi wentylator, ta słodycz nie jest tak mocna i przytłaczająca, ale gdy paliłam go pierwszy raz kilka miesięcy temu, to było dla mnie zbyt wiele. W zapachu nie wyczuwam konkretnych nut, nie ma ciasta, nie ma brzoskwiń ani waniliowych lodów, jest po prostu słodkie coś, nie do końca zidentyfikowane.  Na upartego mogłabym się doszukać ciasta i brzoskwiń zalanych toną cukru, ale jakbym dostała wosk bez opisu, to nie wiem, czy bym do tego doszła :P Widziałam, że zapach ostatnio pojawił się w kilku sklepach  w PL w formie świecy.  


Palicie woski/świece w taką pogodę? A może jesteście szczęśliwcami, u których nie panuje temperatura powyżej 35 stopni? :)

Pozdrawiam :)

środa, 5 sierpnia 2015

Nowości z Yankee Candle

Hej :)

Dzisiaj niestety nie będzie recenzji, ale mam za to dla Was zdjęcia nowości z YC, jakie udało mi się w ostatnim czasie nabyć. Są to zapachy z serii Q3 i kilka niedostępnych w PL zapachów, które dorwałam na all. Część z nich jest jeszcze dostępna :D 





Wpadło Wam coś w oko? :)

Pozdrawiam :)

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Zakupy: lipiec 2015

Hej :)

Dzisiaj będzie post lekki i przyjemny, czyli pokażę Wam, jakie nowości ostatnio u mnie zagościły. Są to zakupy z lipca i końca czerwca.



Przejeżdżając blisko czeskiej granicy, postanowiłam odwiedzić Naszych zachodnich sąsiadów i wstąpić do DM'u. Nie chciało mi się przeglądać wszystkich kosmetyków i kupować czegoś na siłę, skupiłam się tylko na tym, w czym mieliśmy braki, czyli na żelach pod prysznic Balea. Lubimy je ze względu na zapachy i niskie ceny. 


Dziewczyny na blogach kusiły mydłami z Pszczelej Dolinki i nie mogłam im się oprzeć. Wyglądają i pachną prześlicznie, mam nadzieję, że z działania będę również zadowolona. 



Ze sklepu internetowego Paatal zamówiłam kilka potrzebnych rzeczy i kilka zachcianek. Wpadło serum termoochronne Marion i odżywka do rzęs FEG, których jeszcze nie używałam, bananowy Kallos (polecam!), ulubiona odżywka do paznokci Eveline oraz puder bambusowy z jedwabiem Paese, który przebił wersję ryżową ze względu na piękny efekt na twarzy. Na all zamówiłam produkt podstawowej potrzeby - Effaclar Duo [+].

Wstąpiłam też do Rossmanna i skusiłam się na dwa żele Isana. Oba już zużyłam, bo wydajnością nie grzeszą. Polecam ten z gruszką i melonem. Wzięłam też odżywkę Garnier Fructis gęste i zachwycające. Lubię odżywki GF, więc mam nadzieję, że ta również się u mnie sprawdzi.


Ostatnio Lady Speed Stick nie spełniał do końca swojego zadania, dlatego postanowiłam wypróbować jeden z najlepiej ocenianych na KWC antyperspirantów. Adidas 6 in 1 spisuje się rewelacyjnie, a do tego pięknie pachnie przez prawie cały dzień. W celu ujędrnienia brzucha, nóg i pośladków postanowiłam wypróbować serum Soraya. Jestem z niego zadowolona, tylko szkoda, że tak mocno chłodzi. Czy Wy też nie lubicie tego efektu?


Na koniec zamówienie ze sklepu ezebra. Zostałam zmuszona do zakupu nowego tuszu, po tym co zastałam w tuszu zakupionym w Rossmannie (jeżeli ktoś nie wie, o co chodzi, to zapraszam TUTAJ). Przy okazji postanowiłam wypróbować jakiś lakier Essie, padło na Mojito Madness. Bardzo przyjemny lakier, mam go właśnie na paznokciach. Kupiłam też przezroczystą gumkę Invisibobble, ale zapomniałam zrobić jej zdjęcie. 

To by było na tyle. Nie wiem, czy dużo, czy mało, na pewno starałam się kupować to, co jest mi akurat potrzebne, a że przy okazji wpadło też kilka zachcianek... no cóż, na pewno się nie zmarnują :D

Pozdrawiam :)

sobota, 1 sierpnia 2015

Nawilżające mleczko - nektar do ciała Tołpa Botanic Amarantus

Hej :)

Dzisiaj przedstawię Wam mojego ulubieńca w kategorii pielęgnacja ciała. Firmę Tołpa poznałam dzięki promocji w ich sklepie internetowym, bo w drogerii nie zwracałam uwagi na ich produkty. I to był błąd!




Mleczko ma bardzo przyjemną konsystencję - jedwabistą, delikatną i kremową. Bezproblemowo rozprowadza się na skórze i szybko wchłania, pozostawiając po sobie uczucie intensywnego nawilżenia i odżywienia. Producent zaleca stosowanie rano i wieczorem, u mnie wystarczyło stosowanie raz dziennie, aby skóra była odpowiednio nawilżona. 


Dodatkowo urzekł mnie zapach mleczka. Jest niepozorny, świeży i lekko wyczuwalny w opakowaniu, lecz w kontakcie ze skórą nabiera intensywności i zostaje ze mną na kilka godzin!

Jako składniki aktywne producent podaje amarantus, olej migdałowy i masło shea. Dwa ostatnie znajdziemy wysoko w składzie, amarantus jest przy samym końcu. Dodatkowo w produkcie zawarty jest hydroksyetylomocznik i ekstrakt z torfu, z którego Tołpa słynie. Mleczko nie zawiera alergenów, sztucznych barwników, PEG-ów, silikonów, parafiny, parabenów i donorów formaldehydu.  


Używanie tego mleczka jest dla mnie przyjemnością i strasznie żałuję, że już mi się kończy. Jedyne do czego mogę się w tym produkcie doczepić, to opakowanie, które bardzo mi się podoba, ale niestety sprawia problemy z wydobyciem produktu, gdy zaczyna się on kończyć. Jednak jest to nieznacząca wada w porównaniu do jego zalet :)

Pojemność: 200ml.
Cena: 24,99zł.

Pozdrawiam :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...